OTG-ART MOTORYZACJA - PSYCHOLOGIA - SZTUKA W NIEWOLI PRZEDMIOTÓW przemyślenia i doświadczenia własne

W NIEWOLI PRZEDMIOTÓW przemyślenia i doświadczenia własne

0

Już czas abym wyjawił swoje kontrowersyjne przemyślenia w tym przedmiocie.
Tak, będzie to brzmiało nieprawdopodobnie , ale jestem przekonany, że to przedmioty zbierają nas, a nie odwrotnie . Wielu kolekcjonerów być może w pierwszej chwili się oburzy, ale sądzę, że dadzą się przekonać , a nawet jeżeli nie to zaczną się zastanawiać i pozostawię w nich niepokój . Kto z nich może bowiem z czystym sumieniem powiedzieć, że nie zetknął się z podobną sytuacją jaka przydarzyła mi się parę lat temu .

Będąc w podroży służbowej w Szczecinie,  pewnego wieczora znalazłem się przed witryną antykwariatu . Godziny handlowe już minęły, a ja stałem sobie i spokojnie obserwowałem rożne bibeloty znajdujące się na wystawie . Nieoczekiwanie drzwi otwarły się i właściciel zapytał czy nie chcę wejść do środka . Nie wypadało odmówić. Wręcz czułem się , jak to w takich wypadkach bywa, zobligowany do jakiegoś zakupu. Wiedziałem, że mam w kieszeni jedynie 145 złotych . Wtedy wzrok mój padł na gablotkę z porcelaną . Nigdy nie podniecało mnie zbieranie porcelany, wręcz przeciwnie, kupowanie przedmiotów, które wielokrotnie dotykały obcych ust napawało mnie niechęcią . I wtedy wydarzyło się “ to coś”.

Na środku , na dolnej półce stała sobie niepozorna, żeby nie powiedzieć wątpliwej urody, filiżanka z drobnym kwiatowym wzorkiem . Zupełnie nie mogłem od niej oderwać myśli ..spojrzałem na cenę …..145 złotych . Nie wiem, czy byłem już na tyle zmęczony całym dniem, czy znalazłem się pod wpływem jakiejś siły , ale resztę pamiętam jak przez mgłę .

W ten sposób filiżanka stała się moją własnością . Pomyślałem, że w domu upchnę ją gdzieś w kącie żeby nie burzyła poczucia estetyki .

Jakież było moje zdziwienie po powrocie do domu , kiedy moja siostra do mnie powiedziała : zobacz co znalazłam na strychu babci przy porządkach ….i wyciągnęła zza pleców …………identyczną filiżankę jak ta zakupiona w Szczecinie.
Trudno już opisywać dalej co się działo ….śmiech, przerażenie ….a potem zwalenie wszystkiego na karb wielkiego przypadku.
Kolejny raz taka przygoda , na którą już świadomie zwróciłem uwagę , bowiem nie mogę być pewien, czy w masie moich zakupów już nie zdarzały się takie związki , ale jeszcze ich nie odkryłem, zdarzyła się parę miesięcy później . Księgarnia na Warszawskiej …rząd książek używanych …przeglądam je bez specjalnego zainteresowania , ot tak, dla zabicia czasu. Raz po raz  wyciągam książkę, oglądam . Kiedy po raz kolejny jakaś wędruje do moich rąk , wchodzi do sklepu dawno nie widziany kolega ze studiów . No wiadomo, powitanie po latach, szybkie wspominki , żarty z wyglądu , umawianie się na “koniaka “ i w tym rozgardiaszu nie zauważyłem nawet, że położyłem książkę na ladzie, a pani już ją zapakowała i wbiła na kasę.

Cóż robić ..wiek jeszcze wtedy nie uzasadniał takiego roztargnienia , więc potulnie wsadziłem książkę pod pachę i powędrowałem do domu . Na miejscu zacząłem ją przeglądać….był to tom V dziel Williama Szekspira, ładne wydanie z 1895 . Na stronie tytułowej zamazany exlibris poprzedniego właściciela ..próbuje go odczytać …..zaraz Dół…..Dołęga Witkowski . I wtedy coś mnie tknęło ….nie jestem zbieraczem książek ,ale mniej więcej pamiętam, co gdzie leży w mojej bibliotece. Tak, kiedyś już widziałem taką pieczęć …zaraz ……nerwowo przekopuję dolną półkę i…..tak to musi być to . Jedyny egzemplarz z Dzieł Mickiewicza wydanie 1929 , pamiątka po ciotce . Książka zakurzona od lat, zapomniana , wciśnięta w kąt, bo przecież zawsze korzystało się z wydań współczesnych i pełnych. Ale właśnie ta osamotniona książka ma ten sam znak . Być może ciotka pożyczyła ją kiedyś od właściciela i nie oddała, lub może był inny powód , tego nie dowiem się nigdy. Fakt jednak pozostaje faktem . Książki z tego samego zbioru “ odnalazły się “ Czy znowu można mówić o przypadku ….pewnie, ale mój racjonalizm uległ wtedy mocnemu nadwyrężeniu.

Od tego czasu, zacząłem zastanawiać się i analizować zakupy oraz losy poszczególnych przedmiotów, oczywiście przy uwzględnieniu mojego głównego hobby czyli pasji zbieractwa wszystkiego, co jest związane z historią motoryzacji . I w ten sposób teraz już jestem zupełnie przekonany do tezy, że zbieracze nie do końca panują nad swoimi pasjami . To nie kolekcjonerzy kolekcjonują przedmioty , to przedmioty kolekcjonują kolekcjonerów. Może ktoś myśli że oto stworzył jakiś zbiór ciekawych bibelotów ,a to nie do końca prawda . To właśnie one, w jakiś dla nas niewyjaśniony sposób, wyznaczyły sobie spotkanie , a człowiek jest tylko ślepym narzędziem realizującym zamierzenia przedmiotu . Dreszczyk po plecach przebiega …co ….ale pewnie i drwiący uśmiech .

Nie lekceważmy jednak sił tkwiących w materii nieożywionej. Wszak te wszystkie przedmioty żyją razem z nami i codziennie są świadkami wszystkich naszych emocji , są przesączone naszymi uniesieniami , miłością , nienawiścią i tym wszystkim, co nam się codziennie zdarza. A WSZYSTKO CO SIĘ NAM ZDARZA MOŻEMY KOLEKCJONOWAĆ …miejsca  , ludzi  wydarzenia  ..nie tylko   przedmioty 🙂

Podziel się z nami Swoją opinią:
Pokaż więcej podobnych wpisów.